Powiedzmy wprost: to nie jest książka dla młodzieży szczególnie delikatnej. Wiele tu scen brutalnych, bardzo mocnych, niektóre niemal naturalistyczne opisy mogą przyprawić o coś więcej, niż tylko niestrawność. Nie przesadzałbym również z porównywaniem cyklu „Gone: Zniknęli” do „Władcy much” Goldinga – choć bowiem Grant również stawia swoich młodych bohaterów w sytuacji skrajnej, choć porusza tematy niełatwe, to jednak jego proza ma charakter nade wszystko rozrywkowy. Ale „Gone: Zniknęli. Faza druga: Niepokój” to rozrywka na bardzo dobrym poziomie. To także po prostu wartościowa książka – mimo paru zastrzeżeń, jakie można by jej było postawić.

Przypomnijmy: pewniego dnia wszyscy ludzie, którzy mają więcej niż piętnaście lat, znikają. W miasteczku Perdido Beach i jego okolicach zostają same dzieci. Nasi bohaterowie cieszą się wolnością, odkrywają używki, całymi dniami się bawią … Szybko też mieszkańcy dzielą się na dwie grupy, które w zasadzie można by było określić jako obóz „dobrych” pod przywództwem Sama Temple’a i grupa „złych”, którą kieruje brat Sama, Caine. Określenia te stanowią solidne uproszczenie, jednak na potrzeby dzisiejszego tekstu powinny wystarczyć. Napięcie między dwoma obozami stopniowo narasta i bitwa wydaje się nieunikniona. To właśnie ona staje się kulminacyjnym punktem pierwszego tomu. Ona i odkrycie, że odtąd każdy, kto kończył będzie piętnasty rok życia, będzie musiał podjąć decyzję – czy zostaje wśród przyjaciół, czy też… znika.

Druga część rozpoczyna się trzy miesiące po wydarzeniach opisanych w tomie pierwszym. Nagle radość, beztroska i zabawa zaczynają zanikać. Nie ma bowiem dorosłych, czyli żadne ograniczenia nadal bohaterów nie dotyczą, jednak wraz z ich brakiem przestają także funkcjonować fabryki, nie uprawia się pól, nie piecze chleba. Zaczyna brakować żywności. Nastaje głód. Młodzi bohaterowie muszą zrozumieć, że aby przeżyć, trzeba zakasać rękawy i zabrać się do pracy. Pytanie tylko, czy okażą się wystarczająco odpowiedzialne?

Grant traktuje swą pracę poważnie. Stara się zadbać o aspekt dydaktyczny czy wychowawczy. Pokazuje, że wolność i przedwczesna chociażby dorosłość oznaczają nie tylko korzyści, możliwość korzystania z uroków życia, ale również obowiązki oraz odpowiedzialność za siebie i innych. Autor ukazuje też, czym jest prawdziwe bohaterstwo.

Ale jego bohaterowie nie są mitycznymi herosami. Owszem, obdarzeni są szczególnymi zdolnościami, ale mają również swoje słabości. Też upadają, popełniają błędy, podejmują złe decyzje, również kusi ich zło, któremu nie zawsze są w stanie się przeciwstawić. Dobrym przykładem jest tu Sam Temple. W pierwszym tomie chłopak dojrzewał do bycia przywódcą, dojrzewał do bohaterstwa, jakim musiał się później wykazać. Po trzech miesiącach, w obliczu kolejnych piętrzących się problemów, brzemię momentami okazuje się zbyt ciężkie dla Sama. Wsparciem służą mu oczywiście przyjaciele i to także dzięki nim dobro ma szansę ostatecznie jeśli nawet nie zwyciężyć, to przynajmniej przetrwać. Również stojący po stronie zła nie są do cna nim przesiąknięci. Caine wcale nie jest tak zły i silny, na jakiego usiłuje pozować, Dianie również zdarzają się chwile, gdy żałuje tego, po czyjej stronie stoi. Oni także mają swoich przyjaciół, podopiecznych , za których odpowiadają, oni także kochają i czują się odpowiedzialni za swych bliskich. Oni – wreszcie – również tęsknią za rodzicami.

Grant w swej książce zajmuje się również kwestią odmienności, inności, a więc i – tolerancji. Nagle, w sytuacji skrajnie trudnej, gdy głód staje się niemal niemożliwy do wytrzymania, wybuchają zupełnie nowe konflikty, a podziały rysują się także na zupełnie nowej bazie. Nagle szczególne zdolności, jakimi obdarzeni są niektórzy młodzi w obozie Sama, stają się piętnem, przekleństwem, czymś, co odróżnia od pozostałych. Trudno, by i na tym tle nie powstały kolejne zarzewia konfliktu.

Ale, mili Państwo, powiedzmy otwarcie również i to, że trudne tematy, problemy, wartości to tylko jedna warstwa powieści Granta. „Gone: Zniknęli” to również pełnowartościowy thriller. Akcja toczy się błyskawicznie, napięcie nie opada nawet na moment, a elementy grozy i science fiction stanowią dodatkowy wabik na młodych czytelników. Zaznaczmy też, że dydaktyzm nie jest tu bezpośredni, nie irytuje, poszczególne wnioski wypływają bezpośrednio z wydarzeń, jakie mają miejsce, i są najzupełniej wiarygodne. To nie jest „gadanie starych” o tym, że narkotyki są szkodliwe, alkohol – zły, a granie w gry komputerowe całymi dniami ogłupia. Tu wszystko ma swoje dobre i złe strony, wszystko ma swoje uroki, ale i – konsekwencje. Dzięki takiemu postawieniu sprawy można być pewnym, że Grant do młodych czytelników trafi.

Wszystkie te atuty nie znaczą jednak, że nie mam wobec Granta żadnych zastrzeżeń. Przede wszystkim – jego opisy bywają nieco zbyt brutalne. Palone ludzkie ciało, dżdżownice wdzierające się pod skórę i pożerające człowieka od środka – z części spośród tych elementów mógłby autor swobodnie zrezygnować. Tym bardziej, że czasami dociera on niemal do granicy dobrego smaku – rozumiem opis sytuacji skrajnych, ale rozważania na temat kanibalizmu w powieści dla młodego czytelnika mogą okazać się, moim zdaniem, nieco zbyt odważne. Nieco zbyt oczywiste są też niektóre nawiązania autora do „Władcy much”, nieco to wszystko miejscami zbyt gładkie i lekkostrawne. Nieco zbyt luźno traktuje też Grant fizykę i biologię. Z jednej strony opisuje mechanizmy mutacji genów dość rzetelnie, choć oczywiście w uproszczeniu, z drugiej – obchodzenie się jego bohaterów z materiałami radioaktywnymi momentami pozostaje na granicy absurdu, zaś pochodzenie zdolności i to, co stało się z dorosłymi, są zbyt mgliste, nieokreślone. Ale – umówmy się – „Gone…” to jednak powieść, thriller, przygodówka – a nie dzieło popularnonaukowe i drobne słabostki jestem mu skłonny wybaczyć.
Tym bardziej, że „Gone: Zniknęli” zapowiada się na cykl naprawdę dobry, to solidny kawał literatury młodzieżowej – może nieco zbyt krwisty, ale może także dzięki temu tak atrakcyjny dla współczesnych czytelników.

Related Posts with Thumbnails

  One Response to “Gone: Zniknęli – dobry, choć bardzo mocny thriller dla młodzieży”

  1. raczej „gone. zniknęli. faza pierwsza:niepokój” ;D

 Leave a Reply

(wymagane)

(wymagane)

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam Protection by WP-SpamFree

   
© 2012 NoBooks.pl Suffusion theme by Sayontan Sinha