Larry’emu Gopnikowi wyraźnie brak w życiu szczęścia. Pewnego dnia jego żona postanawia ułożyć sobie życie na nowo ze znajomym naszego bohatera, córka podkrada mu pieniądze, syn zaś nie przejmuje się niczym, z tradycją i obowiązkami religijnymi wynikającymi z pochodzenia na czele. Jakby tego było mało, żona z nowym kochankiem namawiają Larry’ego, by szybko wyprowadził się z domu i przeniosl do motelu paskudnego raczej autoramentu.
Larry nieszczególnie radzi sobie również w pracy. Studenci przesadnie za nim nie przepadają, jego pozycja jako wykładowcy nie jest zbyt silna, a świat walić mu się poważnie zaczyna, gdy jeden ze studentów zaczyna go szantażować. Każdego dnia Larry tłumaczy swoim słuchaczom prawa rządzące wszechświatem, wypisuje na ogromnej tablicy kilometrowe wzory, ale kto świat objaśni jemu samemu? Kto powie mu, jak radzić sobie w życiu, jak nie dać się oszukać, kto wytłumaczy, dlaczego wszystko, co złe, musi spadać właśnie na niego?
Bracia Coen wrzucają swojego bohatera w sam środek okrutnego, nieżyczliwego świata, każąc mu cierpieć właściwie tylko za to, że żyje. Bo przecież nie za bierność – pojawiające się w jednej z ostatnich sekwencji niebezpieczeństwo wskazuje bowiem, że tak naprawde nie mamy wpływu na to, co nas spotyka. Że jestesmy marionetkami, zabawkami w rękach losu, przeznaczenia, fatum, boga/bogów albo fizyki kwantowej. Porażająca to wizja, tym bardziej straszna, im mocniej i bardziej wyraziście zarysowują ją twórcy.
Nie dalbym sie nabrac na hasło promujące film. To nie jest najzabawniejsza komedia roku. W zasadzie film ten mógłby nawet nosić tytuł „Nic śmiesznego”, gdyby nie był on już zajęty. A jednak uśmiechamy się podczas projekcji. Uśmiechamy się na widok ogromu absurdu sytuacji, jakie spotykają Larry’ego. Uśmiechamy się, bo bracia Coen to przecież ironiści pierwszej wody. Uśmiechamy się, współczując bohaterowi, ale nie bardzo się z nim utożsamiając. Ale wybuchów beztroskiego śmiechu nie będzie – więcej: śmiech kilkakrotnie zamierać nam będzie na ustach.
Bracia Coen, obracając się w obrębie doskonale sobie – i miłośnikom ich kina – znanych tematów, wciąż odkrywają nowe gatunki, odświeżają je, pokazując inną twarz. Ich nowy film zachwyca – jeśli można tak powiedzieć o obrazie w sumie dość przerażającym. Polecam gorąco!



Książkom mówi zdecydowane NIE Sławomir Krempa, tak zwany naczelny wortalu literackiego Granice.pl