Trudna, nieoczywista, poszukująca – taka jest Katarzyna Nosowska w piosenkach ze swojej najnowszej płyty, „8″. I choć trudno tej muzyki słuchać od niechcenia, trudno włączać ją dla przyjemności, to przyznać trzeba, że poetka piosenki wspina się tym razem na wyżyny. I są to wyżyny prawdziwej sztuki.
„8″ to album ogromnie spójny. Spójny, choć odwołuje się do artystów o bardzo różnym temperamencie, do muzyków reprezentujących bardzo różne nurty. Bjork – to skojarzenie chyba najbardziej oczywiste. Muzyczna alternatywa. Bowie, Arcade Fire. I może kilkunastu, może kilkudziesięciu innych artystów – zapewne każdy miłośnik Nosowskiej spędzi wiele godzin na poszukiwaniu podobnych źródeł czy inspiracji. Inspiracji, które Nosowska wspólnie z Marcinem Macukiem twórczo przetwarza, czasem odchodząc od nich naprawdę daleko.
Nosowska brzmieniem bardzo mocno zaskakuje. Są tu rewelacyjne instrumenty smyczkowe („Nomada”) i rozwibrowana gitara elektryczna („Daj spać”). Są elektroniczne wstawki, saksofon, czasem – mocny, wyraźny rytm. Charakterystyczny głos wokalistki z płyty na płytę brzmi coraz lepiej. I choć niektórzy te „smutki” Nosowskiej uznają za zawodzenie, to przy odrobinie wysiłku każdy odkrywać będzie mógł wszystkie barwy nowej płyty tej charyzmatycznej wokalistki.
Wiele piosenek z albumu zaczyna się od niemal ascetycznych dźwięków klawiszy („Ulala”) czy gitary („Kto?”). Szybko jednak muzyka w nich staje się coraz bardziej intensywna, a całość coraz mocniej nabrzmiewa muzyką. I treścią.
Treścią, bowiem płyta ta tekstowo jest po prostu niezrównana. Mamy tu nastrojowe obrazki („Pa”, „O lesie”), mamy też mocne kawałki, których siła nasuwa skojarzenia z malarskim ekspresjonizmem – jak choćby „Tętent”, który stanowi swego rodzaju „przed-płacz”, wstęp do krzyku i prawdziwej emocjonalnej eksplozji. Są tu teksty wprost przepełnione erotyką („Daj spać”), które po bliższym poznaniu okazują się o wiele głębsze, niż moglibyśmy oczekiwać. Są tu miłość i nie-miłość, strach przed uczuciami oraz pragnienie poddania się im. I choć czasem swoista asceza słowa, enigmatyczność części tekstów jest mocno przesadzona (wówczas – choć to zabrzmi obrazoburczo – wokalistka i autorka tekstów ociera się po prostu o bełkot), to naprawdę warto doszukiwać się ich sensu, interpretować i odkrywać wciąż na nowo.
Nie ma co się oszukiwać – albumem „8″ Nosowska z pewnością nie trafi do każdego. Piosenkarka nie podlizuje się masowemu odbiorcy, nie idzie melomanom na rękę. Nosowska od swoich fanów wymaga bardzo wiele. Ale – przede wszystkim – wokalistka bardzo wiele wymaga od siebie. I to wydaje się jednym z największych jej atutów.



Książkom mówi zdecydowane NIE Sławomir Krempa, tak zwany naczelny wortalu literackiego Granice.pl