Niby jest tu wszystko to, do czego King przyzwyczaił swoich fanów – świetnie opisany mikrokosmos małych amerykańskich miasteczek, szczegółowe historie poszczególnych bohaterów, poczucie humoru i zjadliwa ironia w narracji, a jednak „mistrz horroru”, próbując przełamać schematy gatunkowe powieści detektywistycznej / powieści noir, popada w klisze i schematy jeszcze gorsze – chociażby te znane z amerykańskich seriali (bohater ze „skazą” – emerytowany detektyw „po przejściach”, który traci sens życia do momentu, gdy podejmuje się ostatniego zadania – a dalej jest jeszcze gorzej). Cała recenzja – tradycyjnie – na Granicach:

-> recenzja książki „Pan Mercedes”

 

Udostępnij!