Co „czytają” czytniki, jak zabezpieczone e-booki kupimy w księgarniach i gdzie je będzie można odczytać?

Co „czytają” czytniki, jak zabezpieczone e-booki kupimy w księgarniach i gdzie je będzie można odczytać?
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Wczoraj zapowiadałem udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy oraz które czytniki oferują wsparcie dla plików zabezpieczonych DRM Adobe Digital Editions. Zapytałem o to dystrybutorów urządzeń – przedstawicieli czytio.pl, dystrybutora iRex Iliad, BeBooków, Cybooków, Onyx Booxów i Coolerów, oraz Macieja Topolskiego, który w Kolporterze jest jedną z odpowiedzialnych osób za wdrożenie eClicto. Będzie też kilka słów o zabezpieczeniach plików stosowanych w różnych księgarniach internetowych oraz o tym, jak i na czym pliki takie można otworzyć.

Przeglądając ofertę polskich dystrybutorów e-booków, zauważyłem, że bardzo wielu spośród nich udostępnia pliki zabezpieczone DRM Adobe Digital Editions. Naturalnym było, że zaciekawiło mnie, na ile dystrybuowane na rynku polskim czytniki są w stanie wesprzeć tego rodzaju e-booki. Bo wiadomo – deklaracja producenta deklaracją producenta, ale zabiegi mające na celu dostosowanie urządzenia do rynku polskiego, obniżenie jego ceny mogły doprowadzić do usunięcia pewnych opcji.

Najpierw zwróciłem się do przedstawicieli czytio.pl – sklepu będącego częścią firmy 71media, która swą działalność skupia na czytnikach e-publikacji. Oto ich odpowiedź:

„Zarówno Onyx, jak i inne czytniki w naszej ofercie obsługują zabezpieczone pliki Adobe DRM, przy czym mówimy tu o zabezpieczeniu Adobe Digital Editions (DRM może mieć wiele różnych wersji). Wydawcy stosują także zabezpieczenie poprzez wtyczkę fileopen, której na dzień dzisiejszy nie obsługuje żaden z dostępnych na rynku czytników, jednak w 2010 powinny pojawić się aktualizacje oprogramowania pozwalające na przetwarzanie również takiego zabezpieczenia.”

Kolporter na stronie internetowej eClicto.pl udziela jedynie lakonicznej informacji o tym, że czytnik ten wspiera obsługę plików PDF. Ale okazuje się, że kto pyta – nie błądzi:

„W tej chwili eClicto nie obsługuje systemu DRM firmy Adobe. Nie wykluczamy takiej możliwości w przyszłości, kiedy zostaną przygotowane kolejne wersje oprogramowania.”

Wniosków kilka:

a) Przede wszystkim wypada zauważyć, że przedstawiciele obu firm dystrybuujących czytniki podchodzą do mediów bardzo poważnie. Mail do księgarni czytio.pl wysłałem długo po zakończeniu dnia pracy, zaś wyczerpującą odpowiedź otrzymałem już o 8:48. Przedstawiciel eClicto odpisał kilka godzin później, ale nadal daleko było do 48 godzin, jakie postanowiłem dać rzecznikom obu firm. Podejście takie cieszy i oznacza poważne podejście do sprawy, co wcale nie jest w naszej branży oczywiste. Gratuluję – i Kolporterowi, i czytio.pl

b) Człowiek, który pokusić się będzie chciał o zakup e-booka, jest narażony na wiele pułapek i niebezpieczeństw. Dlaczego? Może się bowiem okazać, że zakupionej książki po prostu nie będzie mógł potem odczytać na swoim urządzeniu. Wydawcy stosują bowiem kilka rodzajów zabezpieczeń:

– wspomniany już DRM Adobe Digital Editions, obsługiwany przez dostępne w Polsce iRex Iliad, BeBook, Cybook, Onyx Boox i Cooler, na czytnikach Sony, Nookach i kilku innych urządzeniach niedystrybuowanych na razie w Polsce (zainteresowanych odsyłam na stronę: http://www.adobe.com/products/digitaleditions/devices/) oraz na komputerach z systemami Windows (Uwaga! Windows Mobile oficjalnie nie obsługuje ADE) i na Macintoshach. Podobno przygotowywana jest aktualizacja oprogramowania dla Kindle’a umożliwiająca odczyt tego typu plików, jednak na razie czytnik firmy Amazon nie ma takiej możliwości,

– DRM Adobe opierających się na wtyczce openfile, które otwierać można jedynie na komputerach z Windowsem i Linuxem, na Macintoshach oraz na Blackberry – na razie w wersji beta. Rozwiązanie to stosuje Nexto.pl i – tu uwaga – sieć współpracujących z nimi księgarni,

– własne zabezpieczenia e-booków w formacie epub z księgarni eClicto, które otwierać można jedynie za pomocą Managera eClicto na komputerach z Windowsem (planowane wsparcie dla Linuxa i Macintoshów, jednak bez konkretnej daty),

– własne zabezpieczenia e-bookow z księgarni Bezkartek.pl, które czytać można na: Czytnikach CyBook Gen3 sprzedawanych w tej księgarni, komputerach z systemem operacyjnym Windows XP / Vista (co z Windows 7?), komputerach z systemem operacyjnym Linux, iPhone’ach, urządzeniach BlackBerry, urządzeniach z systemem Palm OS, urządzeniach z systemem Symbian,

– własne zabezpieczenia e-booków z księgarni Kindle’a (na szczęście mniej nas dotyczą, bowiem polskich książek w niej jak na lekarstwo) – pliki takie można odczytywać na PC, iPhone’ach, Blackberry czy Macintoshach,

– Barnes&Noble podobno wdrożył zabezpieczenia, które oprócz otwierania plików na komputerach pozwolą jedynie na korzystanie z nich na Nookach,

– dziesiątki innych zabezpieczeń (wiem, że to mało konkretne, ale nie mam już siły przeglądać ofert kolejnych księgarń internetowych – tym bardziej, że najważniejsze już omówiłem).

c) rynek księgarń e-bookowych jest potwornie rozdrobniony i niemal każda z nich oferuje odmienne zabezpieczenia. Zanim więc porównamy ceny, zanim zdecydujemy się na zakup, powinniśmy pięć razy sprawdzić, co tak naprawdę kupujemy i gdzie oraz na czym będziemy mogli to odtworzyć,

d) głównym sposobem walki polskich księgarń e-bookowych ze sobą nawzajem są stosowane zabezpieczenia plików. E-booków oferowanych przez jedną z nich nie można otworzyć na czytnikach oferowanych przez inną,

e) „Nie idźcie tą drogą!” – jak mawia zarażony przewlekłą chorobą filipińską klasyk. Wszystko to bowiem niesie z sobą kompletną paranoję, która skończyć się nie może dobrze. Jeśli wydawcy nie dogadają się ze sobą, jeśli nie powstanie naprawdę duża księgarnia e-bookowa, która potrafiła będzie skłonić wszystkich (lub prawie wszystkich) polskich dystrybutorów czytników do obsługi stosowanych przez nią zabezpieczeń, szaleństwo będzie trwało, a stracą na tym przede wszystkim klienci. Z kolei polscy dystrybutorzy czytników e-booków muszą błyskawicznie przygotowywać kolejne aktualizacje oprogramowania i – co lepsze – nakłaniać do nich klientów, którzy – rozczarowani – mogą potem do danego urządzenia nie chcieć wrócić.

f) nadal upieram się, że w dłuższym czasie wygrają – przynajmniej w Polsce – te firmy, które stosują w e-bookach, lub które sprzedają czytniki oferujące obsługę Adobe Digital Editions. Po prostu dlatego, że na razie to najbardziej uniwersalne zabezpieczenie.

g) wściekły jestem, że nikt nie dba o użytkowników smartfonów z systemem Windows Mobile. Ani Amazon, ani B&M, ani nawet Adobe nie postarali się o to, by e-booki z ich zabezpieczeniami mogły być otwierane na takich komórkach. Właściwie tylko księgarnia BezKartek.pl sprzedaje takie e-booki, ale nie jest to rozwiązanie dla osób przymierzających się później do kupna czytnika.

h) spodziewam się – ze względu na zawirowania wokół rynku czytników i zabezpieczeń – powszechnego łamania ich i wycieku nielegalnych e-booków do sieci. Znajomy programista podrzucił nawet banalnie prosty (choć nie wiem, czy skuteczny) pomysł dla łamiących zabezpieczenia – w wielu przypadkach wystarczyć powinien program przechwytujący kolejne strony w postaci zrzutów ekranu. Piszę to ku przestrodze – przede wszystkim tworzących zabezpieczenia. Bowiem ta sytuacja może potwornie zaszkodzić rynkowi e-booków – wydawcy mogą przez to zupełnie stracić zaufanie do tej formy dystrybucji i wówczas już nic nam wszystkim nie pomoże.

PS Napisałem do księgarni BezKartek.pl z prośbą o wyczerpujące wyjaśnienie sposobów zabezpieczania ich plików – informacje przekażę, gdy tylko je uzyskam.

About the author