Jak nas zmienia technologia?

Jak nas zmienia technologia?
1 vote, 5.00 avg. rating (93% score)

Naszła mnie dzisiaj dość nietypowa refleksja – otóż to, w jaki sposób korzystamy z Internetu, w dużej mierze determinowane jest przez urządzenie, z którego w danym momencie korzystamy.

Przykłady? Bardzo proszę. Do niedawna jeszcze jedyny wybór, jaki mieliśmy, to wybór między komputerem a laptopem. Właściwie były to urządzenia o podobnych możliwościach i w podobny sposób ich używaliśmy – cała różnica sprowadzała się do tego, że z laptopa korzystaliśmy w drodze / z poziomu fotela lub kanapy, a z komputera – w domu, pracy, przy biurku.

Problem zaczyna się w momencie mocnego wejścia na rynek urządzeń mobilnych z prawdziwego zdarzenia. I tu kilka kwestii.

Przede wszystkim: smartfony z klawiaturą fizyczną. Przyznam szczerze: do niedawna sądziłem, że bez klawiatury fizycznej nie da się ze smartfona korzystać w zastosowaniach biznesowych z prawdziwego zdarzenia. Potem moją optykę zmienił (wypaczył?) Samsung Galaxy SII – pierwszy smartfon z Androidem, który działał tak, jak powinien, co zrekompensowało mi brak klawiatury fizycznej. Przerzuciłem się więc nań z głębokim przekonaniem, że niczego nie tracę. Nie mogłem się bardziej mylić.

Za czasów Motoroli Milestone / Milestone 2 smartfon służył mi do prowadzenia służbowej w dużej mierze korespondencji. Mniej zajmowałem się na nim przeglądaniem blogów, czytaniem e-booków lub słuchaniem muzyki. Przypomnijmy, że oba te urządzenia wyróżnia świetna klawiatura fizyczna. Zdarzało mi się nawet pisywać na nich notki na blog, choć przy naprawdę długich tekstach potrafiło to być uciążliwe.

Inaczej po przejściu na Samsunga Galaxy SII. Tu mamy większy ekran, szybszy system, dużą płynność działania. Klawiaturę bezpowrotnie tracimy na rzecz Swype’a – rozwiązania genialnego, ale przy naprawdę długich tekstach czy korekcie nie do końca się sprawdzającego. To propozycja idealna do niezbyt obszernych maili – wówczas w zakresie szybkości pisania można osiągnąć wyniki wyśmienite, nawet lepsze niż przy klawiaturach fizycznych. Ale im dłuższy tekst będziemy pisali, tym nasza irytacja będzie bardziej rosła. W efekcie zorientowałem się, że z moim nowym smartfonem dobrze się bawię, wygodnie czytam i wypoczywam. Ale nie sprawia to, że liczba spraw do załatwienia maleje. Maile spływają i czekają na odpowiedź, notki na blogu same się nie piszą. Może i jestem bardziej wypoczęty – cóż jednak z tego?

Tymczasem po odesłaniu SGSII na gwarancję wróciłem do Milestone 2. Efekty już widać – uaktywniłem się, pisząc na GooglePlusie, wrzuciłem co nieco na blog. Maili o poranku po przyjściu do pracy jakby mniej. Wniosek? Dopowiedzcie go sobie sami…

Przyznaję: jeszcze nie dojrzałem do całkowitego odrzucenia SGSII. Na razie zaczynam być przekonany, że warto korzystać zwykle z dwóch urządzeń – jednego z klawiaturą, a drugiego – bez niej. Pytanie tylko, czy każdy potrzebuje nosić przy sobie aż dwa urządzenia. Niektórzy w drodze potrzebują laptopa do bardziej zaawansowanych zastosowań. A jeśli do tego dorzucimy jeszcze tablet, zaczynamy wyglądać jak przenośne stoisko z gadżetami…

No właśnie: tablet. Tablet, z którego korzysta się jeszcze inaczej. Idealny na konferencje prasowe (wygląda o niebo lepiej niż teczka / kartka z programem) lub do prezentacji multimedialnych. Dobry do sprawdzenia poczty, czytania prasy, przeglądania sieci. Sprawdza się przyzwoicie w przypadku czytania e-booków. A jednak większość internautów wykorzystuje go do gier. Próby pisania za jego pomocą bez dołączonej klawiatury fizycznej są możliwe do przeprowadzenia, owszem. Ale nikt na stałe nie będzie wykorzystywał tabletu bez klawiatury do pisania. Mimo gorących deklaracji – najczęściej ze strony wszelkiego rodzaju fanbojów.

Wszyscy doskonale wiemy, że technologia ma za zadanie ułatwiać nam życie. Tak się najczęściej dzieje – dzięki niej jest wygodniej, szybciej, łatwiej i przyjemniej. Ale rzadko kiedy uświadamiamy sobie, że technologia również współdecyduje o tym, w jaki sposób żyjemy, czym się zajmujemy, ile czasu poświęcamy na poszczególne czynności. Technologia może też decydować o tym, co robimy. A to już może okazać się niebezpieczne. Naprawdę niebezpieczne.

About the author