Komiksowe Hity 1/2011 – Aliens.Obcy: Dusza robota. recenzja

Komiksowe Hity 1/2011 – Aliens.Obcy: Dusza robota. recenzja
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Podobno komiksowy rynek w Polsce przeżywa aktualnie totalną zapaść. Nie jestem na tyle zaznajomiony z tematem, aby pokusić się o jakikolwiek komentarz do tej sytuacji. Natomiast jeżeli wziąć pod uwagę, że w serii Komiksowe Hity Egmont wydaje komiksy pokroju Duszy robota (a podobno i jeszcze gorsze), to owa wspomniana depresja komiksowego rynku jest bardzo prawdopodobna.

Nie chodzi mi tutaj o to, że Dusza robota jest jakoś spektakularnie kiepska. Bo nie jest. Jest za to spektakularnie przeciętna. Na szczęście dla mnie ja bardzo lubię wszelkie – nawet te średnie – opowieści, rozgrywające się w świecie Obcych. Więc pomimo pewnego rozczarowania komiksem, bawiłem się całkiem nieźle. Ale z drugiej strony trudno ukryć pewne rozczarowanie.

(będą spojlery)

Korporacja Honito Enterprise wysyła na odległą planetę grupę naukowców, aby zbadali nowo odkryte, wybudowane najprawdopodobiej przez obcą cywilizację ruiny. Po wyladowaniu na Chionie bohaterowie spotykają przedstawicieli górniczej osady, którzy to dokonali ważnego znaleziska. Bardzo szybko okazuje się, że osadnicy nie są zadowoleni z perspektywy przekazania wykopalisk w ręce dopiero co przybyłej grupy. Dochodzi do niespodziewanej masakry wszystkich naukowców. Dwójka górników z zimną krwią rozstrzeliwuje przybyłych. Krew leje się gęsto. Gary i Chester ukrywają swoją zbrodnię, zakupując ciała w wcześniej przygotowanym do tego celu grobie. To jednak dopiero początek niespodzianek. Wkrótce bowiem okazuje się, ze jeden z członków ekipy badawczej (D. Sereda) nie był człowiekiem, ale wyjątkowo zaawansowanym robotem. Nie jest to najbardziej oryginalny pomysł i już niejednokrotnie eksploatowany w kinowych wersjach opowieści o Obcych, więc na pierwszy rzut oka nie wydaje się specjalnie interesujący. Napiszę tylko, że w tej konkretnej realizacji sam pomysł zapewnia przyjemne zaskoczenie i nieco komplikuje intrygę.

Po wydostaniu się z masowego grobu, robot Sereda przedostaje się z powrotem na pokład statku kosmicznego, którym przybył wraz z załogą. Tam odbiera sygnał od tajemniczej, młodej kobiety proszącej go o pomoc.

Trzeba przyznać, że początek komiksu jest więcej niż zadawalający. Bardzo szybki i mocny wstęp plus dobrze zapętlona intryga. Dodatkowo na kolejnych stronach poznajemy dwa kluczowe dla fabuły fakty: podziemne ruiny są zamieszkałe przez Obcych i… oprogramowanie Seredy w wyniku postrzału uległo pewnym zmianom. W wyniku popostrzałowego błędu systemu robot jest jakby… bardziej ludzki. Ten wątek, chociaż ciekawy, nie został jednak odpowiednio poprowadzony. A mówiąc szczerze został kompletnie skopany. Błąd powoduje u Seredy bardziej ludzkie, empatyczne zachowanie, sugerujące istnienie u niego sumienia i emocji. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że takie tłumaczenie, to tylko pic na wodę. W rzeczywistości bowiem chodzi o mało prawdopodne, dziwaczne zachowanie robota, który przez cały komiks poszukuje w labyryncie podziemnych korytarzy wpomnianej wyżej, wzywającej pomoc, kobiety. Narażając jednocześnie pozostałych napotkanych po drodze ludzi na bardzo prawdopodobną śmierć w szponach Obcych. Dusza robota wydaje się zatem być dość popaprana.

W każdym razie po początkowym zawiązaniu intrygi, akcja komiksu przyspiesza tylko raz, kiedy Sereda spotyka swoich niedoszłych zabójców. Dwóch górników nie rozpoznaje jednak Seredy, chociaż czas jaki dzielo obydwa zdarzenia, to najprawdopodobniej tylko kilka tygodni. Wówczas to czytelnik dowiaduje się, że tajemnicze podziemne miasto w jakiś niewytłumaczalny sposób uwiodło wszystkich ludzkich mieszkańców Chiony. Górnicy po odkryciu ruin pozostawili swoje dotychczasowe zadania i przenieśli się do podziemnego Miasta Kanionu. Tam obsesyjnie zajęli się poszukiwaniem tajemniczego skarbu, jakie obiecało im miasto. Skarbem tym okazały się jaja Obcego. W ten sposób, kosztem otumanionej ludzkiej kolonii, na Chionie doszło do odrodzenia się Obcych.

Wątek ze swoistym upośledzeniem i ubezwłasnowolnieniem ludzi, jakie dokonało sie przy pomocy tajemniczego miasta kanionu, wydał mi się naprawdę interesujący, chociaż być może nie do końca współgra z dotychczasową mitologią universum Obcych. Obcy przecież nie wykazywali jakiejś wyższej inteligencji, ani specjalnych zamiłowań budowlanych. Bez wątpienia jednak Miasto-kanion w swojej bezkompromisowości świetnie koresponduje z naturą samych Obcych. Wątek ten, niestety, nie został kontynuowany i poza, opisaną przeze mnie, sytuacją wyjściową do samego końca nie poznajemy tajemnicy miasta, jego architektów, przeznaczenia i historii. Nie dowiadujemy się o nim nic więcej. Kosztem tego wyeksponowany został wątek rozważań na temat natury ludzkiej z wciąż atrakcyjną dla popkultury, tezą o uczynieniu „sztucznych tworów” bardziej ludzkimi od samych ludzi. Motyw z którym zresztą popkultura, moim zdanie, zazwyczaj nie potrawi sobie do końca poradzić. Świetnym przykładem jest Dusza robota, bo w omawianym komiksie wątek robota raczej irytuje i zatrzymuje intrygę, niż wzbudza emocje i współczucie w stosunku do Seredy. Głównie dlatego, że odbiera on cenne miejsce temu, co najciekawsze: samym Obcym.

Xenomorphy w Duszy robota są prawie nieobecne. Niby to walka z nimi napędza fabułę, ale w rzeczywistości stanowią jedynie obowiązkowe tło. Abstrachuję już od tego, że naprawdę, NAPRAWDĘ z punktu widzenia intrygi mogłoby ich w ogóle nie być. Najgorsze jest uczynienie z Obych kompletnie arcygłupiej mięsożernej masy, wbiegającej ot tak prosto w celownik karabinu Seredy i dającej się mu ot tak zabijać raz za razem. Pomimo znacznej przewagi liczebnej potworów obniża to uczucie grozy i osaczenia, jakie zdecydowanie powinno dominować w omawianej opowieści. Pewnie swój udział mają w tym „ładne” i kolorowe rysunki, ale też ostatecznie zadecydował o tym scenariusz, rezygnując z kontynuowania wątku osamotnienie i osaczenia Angeli, ukrywającej się przed Xemorphami w zapewniającym jej tymczasowe bezpieczeństwo wgłębieniu skalnym.

Ostateczniej Dusza robota jest dość przyjemnym czytadłem, stąd pomimo wszelkich licznych obiekcji, bawiłem się przy niej umiarkowanie dobrze. Na plus należy również policzyć dość wyczerpujacy tekst W gnieździe obcych autorstwa Przemysława Pieniążka, który został dołączony do komiksu a który syntezuje wiedzę o universum Obcych.

About the author