Lost: Zagubieni s01e02 – recenzja odcinka

Lost: Zagubieni s01e02 – recenzja odcinka
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Projekt LOST (2)

Recenzję pierwszego odcinka można przeczytać tutaj. Dzisiaj moja spowiedź z kolejnego epizodu, czyli pilota numer 2. Oczywiście: Spojlery.

S01E02 – Pilot. part two

Drugi odcinek (będący właściwie bezpośrednią kontynuacją poprzedniego) rozpoczyna się w momencie, gdy trójka bohaterów (Jack, Kate i Charlie) wraca do obozowiska na plaży. Odnaleziony w kokpicie, radioodbornik, okazał się zepsuty. Sayid, który jest Irakijczykiem (co jest ważne, bo mocny [jak na mainstream] polityczny wątek będzie kontynuowany przez wszystkie sezony), zajmuje się naprawieniem radioodbiornika. Jest to jedyna szansa na ratunek, bowiem – o czym dowiedzieli się od kapitana Kate, Jack i Charlie – z powodu nagłej zmiany kursu samolotu, pasażerowie znajdują się setki mil od pierwotnej linii lotu. Szanse więc, że zostaną odnalezieni, są niewielkie.

I tak już ciężką atmosferę w obozie psuje fakt, że poszukujący swojego labradora, 10-letni Walt, znajduje policyjne kajdanki. Wygląda na to, że któryś z pasażerów, znajdujących się w samolocie, z jakiegoś powodu był eskortowany przez policję. Sawyer oskarża Saiyda (bo ten służył dawniej w republikańskiej armii przeciwko – o zgrozo – Amerykanom), że to on był więźniem albo że katastrofa była wynikiem jego zamachu terrorystycznego.

Drugi pilot to odcinek, w którym niespiesznie poznajemy poszczególonych, ważnych dla fabuły serialu, bohaterów i zawiązana zostaje pierwsza intryga.

Dzięki znakowi rozpoznawalnemu serii Lost – flashbackom – możemy przyjrzeć się (przynajmniej szczątkowo) katastrofie samolotu, widzianej oczami dwójki kolejnych bohaterów: Kate i Charliego. Jednocześnie dowiadujemy się co nieco o nich samych. Kate – wiadomo co, Charlie – narkotyzujący się eks-muzyk.

Najbardziej ze wszystkich wyróżnia się para Azjatów. Zepchnięci na margines przypadkowej społeczności z powodu bariery językowej, wydają się być w najgorszej sytuacji. Milcząca Sun jest całkowicie zdominowana przez męża, Jina, który próbuje jeszcze bardziej odseparować ją od reszty rozbitków. Taka sytuacja i wielość interpretacji generuje jeszcze większe napięcie. Możemy jedynie domniemywać czy relacje między nimi określa kulturowy kontekst (żona słucha męża), czy należałoby się dopatrywać podtekstu kryminalnego, albo wreszcie może obydwoje po prostu COŚ ukrywają. Bez wątpienia Sun i Jin są najbardziej tajemniczymi bohaterami pierwszego sezonu. O nich wiadomo najmniej, chociaż jednocześnie dzięki swojemu odseparowaniu budzą najwięcej sympatii.

Drugi epizod kończy się wyprawą w górę wyspy w celu wysłania sygnału S.O.S. przez naprawiony radioodbiornik. Po niebezpiecznej przygodzie i kolejnym flashbackom (dzięki któremu dowiadujemy się, że eskortowanym więźniem była jedna z najmniej chyba podejrzanych osób… Kate) dochodzimy do wielkiego finału:

Sayid, próbując wezwać pomoc, odczytuje inny, nadawany po francusku, sygnał. Sygnał wysyłany z wyspy, na której rozbił się samolot, nadawany od kilkunastu lat, powtarzający się raz za razem głos zmęczonej kobiety z prośbą o pomoc w wydostaniu się z wyspy.

Kapitalne jest to swobodne eksploatowanie serialowej konwencji z kończenieniem kolejnych odcinków Wielkim Boom. Lości są w tym doskonali i poza jakąkolwiek konkurencją, bo niewielu tytułom udaje się to z takim wdziękiem i brakiem sztucznością. Z pewnością jest to zasługa częstego odwoływania się do klasycznych, stworzonych jeszcze w XIX wieku, konwencji przygodowych powieści. Takie mam skojarzenia. A w tym odcinku jako elegancki przykład może posłuzyć… pojawienie się niedźwiedzia i thajemniczy sygnał z przeszłości.

About the author