Układy (Damages) czyli wszyscy jesteśmy umoczeni

Układy (Damages) czyli wszyscy jesteśmy umoczeni
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Nigdy tego nie ukrywałem: uwielbiam dobre seriale. A „Układy” („Damages”) należą bez wątpienia do najlepszych seriali z pogranicza dramatu i sensacji, jakie kiedykolwiek przyszło mi oglądać. W Stanach rusza właśnie trzeci sezon (po słabych wynikach oglądalności i znakomitej jakości poprzednich prawdę powiedziawszy nie spodziewałem się kontynuacji). Warto czekać, kiedy kolejne odcinki oglądać będzie można również w Polsce.

Ellen Parsons (znakomita Rose Byrne) jest młodą, ambitną prawniczką, która pewnego dnia trafia do kancelarii prowadzonej przez charyzmatyczną, zawsze zwycięską (choć nie zawsze grającą czysto) Patty Hewes (Glenn Close, która w tej roli przechodzi samą siebie). Parsons otrzymuje ogromną szansę. Ale czy stało się tak wyłącznie ze względu na jej szczególne umiejętności? Przekonamy się o tym, obserwując jej pracę na rzecz Patty zarówno przy sprawie przeciwko oskarżonemu o korupcję Arthurowi Frobisherowi, jak i podczas zmagań z kolejnymi przypadkami.

Przypadkami, trzeba powiedzieć, momentami bardzo mocno zawikłanymi. „Damages” to nie seria, w odcinkach ktorej wraz z bohaterami usiłujemy dowiedzieć się, „kto zabił?” Mamy tu biznes, korupcję, balansowanie na pograniczu prawa, bezlitosne wykorzystywanie okazji i manipulowanie świadkami. Momentami wypada solidnie się namęczyć, by nie zgubić się w meandrach fabuły. Szybko za to dowiadujemy się, jak plugawy jest świat „ludzi prawa”, szybko wraz z Ellen tracimy wszelkie złudzenia. Tu nie można „zachować cnoty” – chcąc osiągnąć sukces, trzeba zanurzyć się po uszy w gnoju i starać się za wszelką cenę przewyższyć konkurencję. Przewyższyć również w ześwinieniu się.

Tak, jak właściwie w każdym obecnie amerykańskim serialu, obok znakomitej intrygi kryminalnej obserwujemy osobiste życie bohaterów. I tu brak mi słów pochwały dla każdej z „osób dramatu”. Scenariusz jest doskonały – twórcy wykreowali pełnokrwiste postaci, ludzi w pełni prawdziwych i wiarygodnych. Każda z nich ma własną historię, własne motywacje, marzenia, złudzenia i nadzieje. Nie ma tu bohaterów jednoznacznie dobrych czy złych – choć bowiem Ellen na początku wydaje nam się idealnie niewinna, szybko przekonujemy się, że i ona ma wszelkie predyspozycje do wykonywania swego zawodu. Wspaniale wywiązują się ze swoich zadań Rose Byrne i Glenn Close – przechodzą one same siebie, budując przedziwny, balansujący na krawędzi fascynacji i odrazy, miłości i nienawiści, zaufania i prób bezlitosnego wzajemnego wykorzystywania się, związek. Gdyby nie one, całość byłaby o wiele mniej wiarygodna.

Ale równie dobrze w dwóch pierwszych sezonach sprawdzają się aktorzy drugiego planu. Tom Aldredge jako „Wujek” Pete zyskuje drugą młodość i jego talent lśni, jak nigdy dotąd. Ted Danson jest bardzo wiarygodny, Tate Donovan zaś udowadnia, że jest nie tylko – jak opisują go internauci – „przystojniakiem”, ale też potrafi wspaniale grać. W tle przemyka Philip Bosco, na którego również nie sposób nie zwrócić uwagi. Każdy jest tu inny, każdy ma „swoje za uszami”, każdy też potrafi widzów zainteresować czy – choćby w sposób najbardziej przewrotny – pozyskać ich sympatię.

Warto zwrócić uwagę, jak dobrze serial ten jest realizowany. Zwraca uwagę już choćby sama czołówka, doskonałym pomysłem okazało się prowadzenie równolegle dwóch historii. Główny wątek wyraźnie dominuje, lecz gdy po kilkunastu minutach oglądamy rozwój wydarzeń, jakie dopiero będą miały miejsce, jesteśmy zupełnie zagubieni, napięcie zaś rośnie z każdą chwilą. Mam świadomość faktu, że nie będzie to działało bez końca – w pierwszym odcinku najnowszej, trzeciej serii, ten „skok w przyszłość” już jakby nieco mniej mnie zainteresował – ale całość wciągała nadal. Tym bardziej, że dopełniają jej: świetny montaż, dobra muzyka (choć nie narzuca się ona natrętnie i właśnie raczej dopełnia, niż dominuje) oraz ciekawe zdjęcia.

Krótko mówiąc: mamy w przypadku „Układów” („Damages”) do czynienia ze znakomitym serialem, w przypadku którego naprawdę trudno znaleźć jakąkolwiek słabostkę. To rzecz znakomita, seria, na której każdy odcinek będziecie oczekiwać z ogromną niecierpliwością.

About the author